-Mogłeś sam sobie ugotować, głąbie- Układam kąciki ust w
ironiczny uśmiech, kiedy mój brat z trudem wciska w usta spalone tosty i rzadką
jajecznicę.
-Chyba zapomniałaś, że muszę spać przynajmniej 8 godzin. Tak
mówią statystyki, nie dam rady przygotować sobie śniadania i przyszykować się
do szkoły - Puszcza mi oczko, a ja mam ochotę chlusnąć mu w twarz kawą, którą
właśnie piję. Ten smarkacz czasami doprowadza mnie do białej gorączki.
-Więc zacznij chodzić wcześniej spać, a nie zabawiasz się…-
Nie kończę, bo mama wchodzi do kuchni. Jej gęste włosy ułożone są w cholerny
nieład co niezmiernie mnie bawi. Chichoczę, a całą twarz rodzicielki rozświetla
duży uśmiech. Przeciera oczy i poprawia dłonią fryzurę. Lubię ją taką.
-Piękna jestem, co?- Porusza brwiami, a następnie powoli
siada przy stole.
-Najpiękniejsza- Uśmiecham się ciepło i nakładam jej
śniadanie. Mama spogląda ze skrzywioną miną na spalone tosty, a ja zabieram je
jej sprzed nosa.
-Poczekaj, zrobię Ci świeże i ładniejsze.
W odpowiedzi dostaję tylko kiwnięcie głową i miły uśmiech.
No, może pomijając Brandona, który jęczy z niezadowolenia.
-Dlaczego ja dostałem te spalone?- Wyrzuca ręce w powietrze,
jednak surowe spojrzenie mamy przywraca go do porządku.
-Dobrze wiesz za co, braciszku.
Tym razem ja puszczam oczko, a chłopak automatycznie się
zamyka. Po chwili wyjmuję z tostera świeżą porcję ciepłych grzanek i kładę je
na talerzu. Jednym uchem zaś słucham jak mama próbuje wyciągnąć z Brandona co
ostatnio przeskrobał. Wie, że nigdy nie rzucam takich słów na wiatr i coś musi
się za nimi kryć. Myślę, że takiej troskliwej matce jak ona przychodzi właśnie
mnóstwo czarnych scenariuszy do głowy. Zapewne przed oczami ma teraz widok
mojego brata z niemowlakiem na rękach, którego zrobił jakiejś pierwszej lepszej
pannie.
Siadam tuż obok mamy i również zaczynam jeść.
-Brandon, lepiej się przyznaj. Bierzesz narkotyki – Mówi,
celując w jego stronę metalowym widelcem. Chłopak tylko rozluźnia i z powrotem
zaciska pięści powtarzając, że jest czysty i niewinny. Cała sytuacja bardzo
mnie bawi i pozwalam poddać go torturom matki jeszcze parę sekund.
Kiedy mama przechodzi do przewidzianej przeze mnie kwestii
ojcostwa wkraczam do akcji.
-Hej! Spokój- Obydwoje się uciszają. –Brandon po prostu
chodzi późno spać, bo ciągle rozmawia z kimś przez telefon – Wymyślam jakieś
głupie kłamstwo na poczekaniu, a mój brat je kontynuuje. Wmawia mamie, że
rozgaduje się tak z kolegami z drużyny, a ja wewnętrznie wybucham głośnym,
niekontrolowanym śmiechem. Mój brat w życiu nie był w żadnej z drużyn
sportowych. Ani szkolnych, ani pozaszkolnych, bo jest totalnym leniem i
niezdarą. Gdyby ktoś podał mu piłkę wystraszyłby się, upuścił ją i uciekł.
Dzisiejszego
dnia strasznie się nudzę. Rano wypełniłam wszystkie domowe obowiązki, które
zostały mi przydzielone rok temu, kiedy mama zachorowała. Dostarczyłam rodzicielce
dawkę leków, posprzątałam w kuchni, łazience i pokoju mamy. Pozostaje pokój
Brandona, ale to jego sprawa, oraz mój, którego posprzątanie widnieje na
ostatnim miejscu listy rzeczy, które mam do zrobienia.
Pracy w gruncie rzeczy dziś nie mam, nie dostałam do tej
pory telefonu, a jest już druga po południu. Czasem wypada coś znienacka, ale
nie tym razem. Mój telefon milczy od wczorajszego wieczoru. Na uroczą wiadomość
od Justina nie odpisałam. Postanowiłam, że ta opinia mojego zapachu będzie
tylko dla mnie. On nie zasłużył nawet na uśmiechniętą buźkę, nie po tym kiedy
nazwał mnie suką. Chociaż w tej sytuacji mam więcej do powiedzenia, bo stojąc z
nim twarzą w twarz pewnie odebrałoby mi mowę.
Postanowiłam,
że udam się do mojej przyjaciółki. Dawno się z nią nie widziałam, a powinnam
powiedzieć jej o tym jak sprawuję się w nowym zawodzie. Lexie jest jedyną
osobą, która wie od początku czym jest moja nowa fucha. Sama dała mi numer do
Justina, ale prosiła, bym nie pytała ją o niego nigdy więcej. Nie mam zamiaru
pisać książki na jego temat więc zgodziłam się bez wahania. Jednak malutka,
naprawdę maleńka, jak ziarenko piasku część mnie zadawała sobie pytanie skąd
moja przyjaciółka go zna. Może z jakiejś imprezy? Ale nie, to raczej
niemożliwe. Lexie jest typem, którą kręcą domówki, własnego wyrobu alkohol i
pływanie w basenie po wlaniu w siebie dziesięciu drinków z palemką. Bieber w
ogóle mi tam nie pasuje. Wydaje się, że jego świat to klub, w którym
kilkanaście kolorowych laserów szaleje między ocierającymi się, pijanymi
ludźmi.
Przemieszczam
się przez zatłoczone ulice Nowego Jorku, które czasem doprowadzają mnie do
szału. Ciągły jazgot jest czasem nie do wytrzymania. Co chwile potykasz się o
kogoś, szturchasz lub tkwisz w smrodzie, bo jeden z przechodnich wyznaje zasadę
mycia się raz w roku na wyjątkowe okoliczności. Koszmar. Na szczęście jestem
już coraz bliżej i widzę z daleka ciemnoskórą Lexie, która co chwile spogląda
na zegarek. Muszę wewnętrznie przygotować się na pogadankę o byciu spóźnialską i
o tym jak ludzie w XXI wieku nie potrafią dobrze korzystać z czasomierzy.
Kiedy stoję tuż przy czarnowłosej ona otwiera ramiona i
przytula mnie do siebie. Odwzajemniam uścisk i gładzę ją chwilę po plecach.
Następnie odrywamy się od siebie, a Lexie przybrała skrzywiony wyraz twarzy. Zaczyna się.
-Pokaż mi swój nadgarstek- Mówi, łapiąc mnie za przedramię.
Przewracam oczami i podwijam rękaw mojej czarnej bluzy. Dziewczyna uśmiecha się
ironicznie, a ja staram wyłączyć mój mózg na te pięć minut, kiedy ta będzie ględzić.
-Zegarek posiadasz? Posiadasz! Więc mogłabyś czasem na niego
zerkać i uwijać swój zgrabny tyłek odrobinę szybciej. O nic więcej nie proszę,
Chloe – Zakłada ręce na piersi, a ja podśmiewuję się przez jej pozę surowej
matki. Gada tak jeszcze przez parę minut, kiedy wchodzimy po schodach do jej
mieszkania. Wnętrze jej kawalerki mnie nie powala, ale całe szczęście mieszka w
niej sama przez co zawsze mogę tu przyjść.
Siadam na rozkładanej kanapie i chwytam za butelkę wody. Nie
pytam do kogo ona należy, po prostu chwytam i piję. Lex absolutnie nie ma nic
przeciwko, bo jesteśmy dla siebie jak siostry. Przygląda mi się, a potem upija
łyka z tej samej butelki.
-Słyszałaś, że Valerie Leighton zdradziła Trevora
Whitakera?!- Moja przyjaciółka przechodzi do najbardziej oczekiwanego przez
niej momentu.Plotkowanie.Można to porównać jak miłość wampirów do świeżej krwi,
ale poza plotkami Lexie żywi się jeszcze dietetycznymi zupkami i herbatkami dla
naiwnych dziewczyn z nadwagą chociaż wcale do nich nie należy. Wręcz przeciwnie,to
szczupła dziewczyna. Podoba mi się jej figura, ponieważ ma typową, krągłą
pupcię, która czyni każdą, czarną dziewczynę ślicznotką wśród mężczyzn. Jej
długie, kręcone włosy to kolejny atut, który świetnie pasuje do dołeczków w
policzkach. Jest naprawdę piękna i ciągle jestem w szoku, że nie ma chłopaka.
Przez
pewien czas obgadujemy ludzi ze starego liceum i klubu książkowego. Po chwili
zasycha mi w ustach od ględzenia i pozwalam Lex samej nawijać o seksownych
nauczycielach i młodych matkach z bronxu. Następnie wyłączam mój umysł i
przestaję słuchać. Słyszę tylko stłumiony głos przyjaciółki, bo najzwyczajniej
usypiam. Za chwilę cały szum wokół mnie cichnie, chyba zauważyła, że
odleciałam. Pozwalam więc sobie zacisnąć powieki i ponieść się jednorożcom i
tęczy w moim śnie.
Justin’s POV
Stukam palcami o siedzenie obok w moim samochodzie. Rytm
muzyki sprawia, że mam ochotę wysiąść i zatańczyć na środku ulicy. Wyobrażam to
sobie i prycham śmiechem. Luke, kierowca, nawet się nie odwraca. Przywykł do
moich nagłych wybuchów śmiechu i nie tylko.
Zajeżdżamy
na Golden Street*, którą ostatnimi czasy bardzo polubiłem. Zwłaszcza przez pewną
dziewczynę, która tutaj mieszka. Ostatni raz poprawiam kołnierzyk białej
koszuli, dobrze zapinam mój złoty zegarek, podczas gdy Luke parkuje między
innymi samochodami. Mój przy reszcie wygląda jak ochuchany diamencik, więc
proszę kierowcę, aby zaraz odjechał i wrócił po mnie punkt pierwsza w nocy. Nie
chcę, aby mojemu cudeńku coś się stało.
Wysiadam
i pewnym siebie krokiem idę przed siebie. Wpełzam do kamienicy i mknę na górę,
po moją ulubioną część dnia. Schody są niezmiernie długie i zaczynam poważnie
zastanawiać się nad tym czy nie zacząć umawiać się z tą małą w hotelu. Tam jest
przynajmniej jakaś winda i nie musiałbym się pokazywać w tej dzielnicy. Ale
cóż, trudno.
Kiedy stoję przed drzwiami poprawiam krawat. Dziś miałem w
pracy mnóstwo papierkowej roboty i musiałem dusić się pod nim aż 12 godzin. Ale
wracając do teraźniejszości to nadal stoję pod mieszkaniem o numerze 26.
Wciskam dzwonek dwukrotnie i robię krok w tył. Nie muszę długo czekać, aż brunetka
wpuści mnie do mieszkania. To działa bardziej w drugą stronę, ponieważ ona nie
będzie chciała mnie z niego wypuścić. Ale kręci mnie to, że jest odrobinę
zaborcza. Nie muszę jej wcale zmusić do tego, aby rozebrała mnie bez żenującej,
bezcelowej pogawędki. Wystarczyły jej dokładnie trzy minuty, aby zedrzeć ze
mnie każdą część garderoby i przejść do celu naszego spotkania. Pozostawiła tylko
bokserki, ale ścieżką pocałunków właśnie do nich dociera. Łapie za gumkę i
powoli osuwa je w dół. Mój kolega jest w stu procentach gotowy, aby zagościć
między nogami czarnoskórej, seksownej Lexie.
-Tęskniłeś?- Unosi brwi, a moje usta przybierają zadziorny
uśmieszek, który działa na nią cholernie pobudzająco. Zawsze. Dodatkowo kiwam
głową, a ona chichocze oblizując swoje duże wargi. Siedzi na mnie okrakiem w
samych majtkach, a widok jej jędrnych piersi zasłaniają mi jej czarne, kręcone
włosy. Spływają po jej ciele prawie do pasa, więc sunę dłonią i odgarniam je na
jedną stronę. Przenoszę się do pozycji siedzącej, ale ona nadal spoczywa na
moim kroczu co bardzo mnie cieszy. Bawię się jej ciałem, cholernie zgrabnym
ciałem. Zataczam kółka językiem na jej sutkach, a z jej ust wydostają się ciche
pomrukiwania. Jest za cicha, więc druga dłoń ląduje na jej krągłym tyłku, który
powinna posiadać każda czarna dziewczyna. Takie jest moje zdanie, a ona najwidoczniej
je popiera. Kontynuując, zaciskam palce na jej pośladkach przez co w końcu
jęknęła. Uwielbiam to i mam zamiar cieszyć się tym przez tyle czasu ile
dostaniemy.
Odrywam
usta od jej piersi i przenoszę pocałunki na jej szyję. Czuję, że powoli nie
wytrzymuje, bo coraz mocniej naciska na mojego kutasa.
-Pokaż jak bardzo mnie pragniesz, Lexie - Mruczę jej w ucho
i wracam do całowania jej rozpalonej szyi. Dziewczyna zaciska palce na moich
plecach i zaczyna głośno dyszeć, tak, jak lubię najbardziej.
___
*Golden Street-Wymyślone
*Golden Street-Wymyślone
Dziękuję, dziękuję, dziękuję za tyle komentarzy i w dodatku takich miłych :) Jestem strasznie wdzięczna i nadal proszę o dzieleniem się opiniami w komentarzu.
Co sądzicie o nowym The Dealer? Podoba się? Tak/Nie?
A co z Chloe? ( ^)o(^ )
OdpowiedzUsuńLexi i Justin? O.o
Czemu? :/ jq nie chce ich razem!!
yyyy, a bohaterki to ci się nie pomyliły czasem?-.- @carnalmente
OdpowiedzUsuńSuper! Czekam na kolejny , na razie nie mam co czytać :/ ale z pewnością szybko pojawi się następny ! Mam nadzieje.
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
Świetnie piszesz♥♥ kocham to opowiadanie♥
OdpowiedzUsuńGdzie Chloe ??? Może w następnym się dowiem, tylko szybko dodaj. Życzę weny :-*
OdpowiedzUsuńNiesamowity *.*
OdpowiedzUsuńNIE NIE NIE, JUSTIN MA BYC Z CHLOE A NIE PIEPRZYC SIE Z LEXIE HALO!
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział <3
OdpowiedzUsuńSuuuper rozdział <333 I piękny szablon *-*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie:
http://this-girl-is-a-problem-jbff.blogspot.com/
Kiedy następny?
OdpowiedzUsuń