4 gru 2015

Rozdział 3

-Mogłeś sam sobie ugotować, głąbie- Układam kąciki ust w ironiczny uśmiech, kiedy mój brat z trudem wciska w usta spalone tosty i rzadką jajecznicę.
-Chyba zapomniałaś, że muszę spać przynajmniej 8 godzin. Tak mówią statystyki, nie dam rady przygotować sobie śniadania i przyszykować się do szkoły - Puszcza mi oczko, a ja mam ochotę chlusnąć mu w twarz kawą, którą właśnie piję. Ten smarkacz czasami doprowadza mnie do białej gorączki.
-Więc zacznij chodzić wcześniej spać, a nie zabawiasz się…- Nie kończę, bo mama wchodzi do kuchni. Jej gęste włosy ułożone są w cholerny nieład co niezmiernie mnie bawi. Chichoczę, a całą twarz rodzicielki rozświetla duży uśmiech. Przeciera oczy i poprawia dłonią fryzurę. Lubię ją taką.
-Piękna jestem, co?- Porusza brwiami, a następnie powoli siada przy stole.
-Najpiękniejsza- Uśmiecham się ciepło i nakładam jej śniadanie. Mama spogląda ze skrzywioną miną na spalone tosty, a ja zabieram je jej sprzed nosa.
-Poczekaj, zrobię Ci świeże i ładniejsze.
W odpowiedzi dostaję tylko kiwnięcie głową i miły uśmiech. No, może pomijając Brandona, który jęczy z niezadowolenia.
-Dlaczego ja dostałem te spalone?- Wyrzuca ręce w powietrze, jednak surowe spojrzenie mamy przywraca go do porządku.
-Dobrze wiesz za co, braciszku.
Tym razem ja puszczam oczko, a chłopak automatycznie się zamyka. Po chwili wyjmuję z tostera świeżą porcję ciepłych grzanek i kładę je na talerzu. Jednym uchem zaś słucham jak mama próbuje wyciągnąć z Brandona co ostatnio przeskrobał. Wie, że nigdy nie rzucam takich słów na wiatr i coś musi się za nimi kryć. Myślę, że takiej troskliwej matce jak ona przychodzi właśnie mnóstwo czarnych scenariuszy do głowy. Zapewne przed oczami ma teraz widok mojego brata z niemowlakiem na rękach, którego zrobił jakiejś pierwszej lepszej pannie.
Siadam tuż obok mamy i również zaczynam jeść.
-Brandon, lepiej się przyznaj. Bierzesz narkotyki – Mówi, celując w jego stronę metalowym widelcem. Chłopak tylko rozluźnia i z powrotem zaciska pięści powtarzając, że jest czysty i niewinny. Cała sytuacja bardzo mnie bawi i pozwalam poddać go torturom matki jeszcze parę sekund.
Kiedy mama przechodzi do przewidzianej przeze mnie kwestii ojcostwa wkraczam do akcji.
-Hej! Spokój- Obydwoje się uciszają. –Brandon po prostu chodzi późno spać, bo ciągle rozmawia z kimś przez telefon – Wymyślam jakieś głupie kłamstwo na poczekaniu, a mój brat je kontynuuje. Wmawia mamie, że rozgaduje się tak z kolegami z drużyny, a ja wewnętrznie wybucham głośnym, niekontrolowanym śmiechem. Mój brat w życiu nie był w żadnej z drużyn sportowych. Ani szkolnych, ani pozaszkolnych, bo jest totalnym leniem i niezdarą. Gdyby ktoś podał mu piłkę wystraszyłby się, upuścił ją i uciekł.
                Dzisiejszego dnia strasznie się nudzę. Rano wypełniłam wszystkie domowe obowiązki, które zostały mi przydzielone rok temu, kiedy mama zachorowała. Dostarczyłam rodzicielce dawkę leków, posprzątałam w kuchni, łazience i pokoju mamy. Pozostaje pokój Brandona, ale to jego sprawa, oraz mój, którego posprzątanie widnieje na ostatnim miejscu listy rzeczy, które mam do zrobienia.
Pracy w gruncie rzeczy dziś nie mam, nie dostałam do tej pory telefonu, a jest już druga po południu. Czasem wypada coś znienacka, ale nie tym razem. Mój telefon milczy od wczorajszego wieczoru. Na uroczą wiadomość od Justina nie odpisałam. Postanowiłam, że ta opinia mojego zapachu będzie tylko dla mnie. On nie zasłużył nawet na uśmiechniętą buźkę, nie po tym kiedy nazwał mnie suką. Chociaż w tej sytuacji mam więcej do powiedzenia, bo stojąc z nim twarzą w twarz pewnie odebrałoby mi mowę.
                Postanowiłam, że udam się do mojej przyjaciółki. Dawno się z nią nie widziałam, a powinnam powiedzieć jej o tym jak sprawuję się w nowym zawodzie. Lexie jest jedyną osobą, która wie od początku czym jest moja nowa fucha. Sama dała mi numer do Justina, ale prosiła, bym nie pytała ją o niego nigdy więcej. Nie mam zamiaru pisać książki na jego temat więc zgodziłam się bez wahania. Jednak malutka, naprawdę maleńka, jak ziarenko piasku część mnie zadawała sobie pytanie skąd moja przyjaciółka go zna. Może z jakiejś imprezy? Ale nie, to raczej niemożliwe. Lexie jest typem, którą kręcą domówki, własnego wyrobu alkohol i pływanie w basenie po wlaniu w siebie dziesięciu drinków z palemką. Bieber w ogóle mi tam nie pasuje. Wydaje się, że jego świat to klub, w którym kilkanaście kolorowych laserów szaleje między ocierającymi się, pijanymi ludźmi.
                Przemieszczam się przez zatłoczone ulice Nowego Jorku, które czasem doprowadzają mnie do szału. Ciągły jazgot jest czasem nie do wytrzymania. Co chwile potykasz się o kogoś, szturchasz lub tkwisz w smrodzie, bo jeden z przechodnich wyznaje zasadę mycia się raz w roku na wyjątkowe okoliczności. Koszmar. Na szczęście jestem już coraz bliżej i widzę z daleka ciemnoskórą Lexie, która co chwile spogląda na zegarek. Muszę wewnętrznie przygotować się na pogadankę o byciu spóźnialską i o tym jak ludzie w XXI wieku nie potrafią dobrze korzystać z czasomierzy.
Kiedy stoję tuż przy czarnowłosej ona otwiera ramiona i przytula mnie do siebie. Odwzajemniam uścisk i gładzę ją chwilę po plecach. Następnie odrywamy się od siebie, a Lexie przybrała skrzywiony wyraz twarzy. Zaczyna się.
-Pokaż mi swój nadgarstek- Mówi, łapiąc mnie za przedramię. Przewracam oczami i podwijam rękaw mojej czarnej bluzy. Dziewczyna uśmiecha się ironicznie, a ja staram wyłączyć mój mózg na te pięć minut, kiedy ta będzie ględzić.
-Zegarek posiadasz? Posiadasz! Więc mogłabyś czasem na niego zerkać i uwijać swój zgrabny tyłek odrobinę szybciej. O nic więcej nie proszę, Chloe – Zakłada ręce na piersi, a ja podśmiewuję się przez jej pozę surowej matki. Gada tak jeszcze przez parę minut, kiedy wchodzimy po schodach do jej mieszkania. Wnętrze jej kawalerki mnie nie powala, ale całe szczęście mieszka w niej sama przez co zawsze mogę tu przyjść.
Siadam na rozkładanej kanapie i chwytam za butelkę wody. Nie pytam do kogo ona należy, po prostu chwytam i piję. Lex absolutnie nie ma nic przeciwko, bo jesteśmy dla siebie jak siostry. Przygląda mi się, a potem upija łyka z tej samej butelki.
-Słyszałaś, że Valerie Leighton zdradziła Trevora Whitakera?!- Moja przyjaciółka przechodzi do najbardziej oczekiwanego przez niej momentu.Plotkowanie.Można to porównać jak miłość wampirów do świeżej krwi, ale poza plotkami Lexie żywi się jeszcze dietetycznymi zupkami i herbatkami dla naiwnych dziewczyn z nadwagą chociaż wcale do nich nie należy. Wręcz przeciwnie,to szczupła dziewczyna. Podoba mi się jej figura, ponieważ ma typową, krągłą pupcię, która czyni każdą, czarną dziewczynę ślicznotką wśród mężczyzn. Jej długie, kręcone włosy to kolejny atut, który świetnie pasuje do dołeczków w policzkach. Jest naprawdę piękna i ciągle jestem w szoku, że nie ma chłopaka.
                Przez pewien czas obgadujemy ludzi ze starego liceum i klubu książkowego. Po chwili zasycha mi w ustach od ględzenia i pozwalam Lex samej nawijać o seksownych nauczycielach i młodych matkach z bronxu. Następnie wyłączam mój umysł i przestaję słuchać. Słyszę tylko stłumiony głos przyjaciółki, bo najzwyczajniej usypiam. Za chwilę cały szum wokół mnie cichnie, chyba zauważyła, że odleciałam. Pozwalam więc sobie zacisnąć powieki i ponieść się jednorożcom i tęczy w moim śnie.
Justin’s POV
Stukam palcami o siedzenie obok w moim samochodzie. Rytm muzyki sprawia, że mam ochotę wysiąść i zatańczyć na środku ulicy. Wyobrażam to sobie i prycham śmiechem. Luke, kierowca, nawet się nie odwraca. Przywykł do moich nagłych wybuchów śmiechu i nie tylko.
                Zajeżdżamy na Golden Street*, którą ostatnimi czasy bardzo polubiłem. Zwłaszcza przez pewną dziewczynę, która tutaj mieszka. Ostatni raz poprawiam kołnierzyk białej koszuli, dobrze zapinam mój złoty zegarek, podczas gdy Luke parkuje między innymi samochodami. Mój przy reszcie wygląda jak ochuchany diamencik, więc proszę kierowcę, aby zaraz odjechał i wrócił po mnie punkt pierwsza w nocy. Nie chcę, aby mojemu cudeńku coś się stało.
                Wysiadam i pewnym siebie krokiem idę przed siebie. Wpełzam do kamienicy i mknę na górę, po moją ulubioną część dnia. Schody są niezmiernie długie i zaczynam poważnie zastanawiać się nad tym czy nie zacząć umawiać się z tą małą w hotelu. Tam jest przynajmniej jakaś winda i nie musiałbym się pokazywać w tej dzielnicy. Ale cóż, trudno.
Kiedy stoję przed drzwiami poprawiam krawat. Dziś miałem w pracy mnóstwo papierkowej roboty i musiałem dusić się pod nim aż 12 godzin. Ale wracając do teraźniejszości to nadal stoję pod mieszkaniem o numerze 26. Wciskam dzwonek dwukrotnie i robię krok w tył. Nie muszę długo czekać, aż brunetka wpuści mnie do mieszkania. To działa bardziej w drugą stronę, ponieważ ona nie będzie chciała mnie z niego wypuścić. Ale kręci mnie to, że jest odrobinę zaborcza. Nie muszę jej wcale zmusić do tego, aby rozebrała mnie bez żenującej, bezcelowej pogawędki. Wystarczyły jej dokładnie trzy minuty, aby zedrzeć ze mnie każdą część garderoby i przejść do celu naszego spotkania. Pozostawiła tylko bokserki, ale ścieżką pocałunków właśnie do nich dociera. Łapie za gumkę i powoli osuwa je w dół. Mój kolega jest w stu procentach gotowy, aby zagościć między nogami czarnoskórej, seksownej Lexie.
-Tęskniłeś?- Unosi brwi, a moje usta przybierają zadziorny uśmieszek, który działa na nią cholernie pobudzająco. Zawsze. Dodatkowo kiwam głową, a ona chichocze oblizując swoje duże wargi. Siedzi na mnie okrakiem w samych majtkach, a widok jej jędrnych piersi zasłaniają mi jej czarne, kręcone włosy. Spływają po jej ciele prawie do pasa, więc sunę dłonią i odgarniam je na jedną stronę. Przenoszę się do pozycji siedzącej, ale ona nadal spoczywa na moim kroczu co bardzo mnie cieszy. Bawię się jej ciałem, cholernie zgrabnym ciałem. Zataczam kółka językiem na jej sutkach, a z jej ust wydostają się ciche pomrukiwania. Jest za cicha, więc druga dłoń ląduje na jej krągłym tyłku, który powinna posiadać każda czarna dziewczyna. Takie jest moje zdanie, a ona najwidoczniej je popiera. Kontynuując, zaciskam palce na jej pośladkach przez co w końcu jęknęła. Uwielbiam to i mam zamiar cieszyć się tym przez tyle czasu ile dostaniemy.
                Odrywam usta od jej piersi i przenoszę pocałunki na jej szyję. Czuję, że powoli nie wytrzymuje, bo coraz mocniej naciska na mojego kutasa.

-Pokaż jak bardzo mnie pragniesz, Lexie - Mruczę jej w ucho i wracam do całowania jej rozpalonej szyi. Dziewczyna zaciska palce na moich plecach i zaczyna głośno dyszeć, tak, jak lubię najbardziej.  

___
*Golden Street-Wymyślone
Dziękuję, dziękuję, dziękuję za tyle komentarzy i w dodatku takich miłych :) Jestem strasznie wdzięczna i nadal proszę o dzieleniem się opiniami w komentarzu. 
Co sądzicie o nowym The Dealer? Podoba się? Tak/Nie? 

11 komentarzy:

  1. A co z Chloe? ( ^)o(^ )

    Lexi i Justin? O.o

    Czemu? :/ jq nie chce ich razem!!

    OdpowiedzUsuń
  2. yyyy, a bohaterki to ci się nie pomyliły czasem?-.- @carnalmente

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Czekam na kolejny , na razie nie mam co czytać :/ ale z pewnością szybko pojawi się następny ! Mam nadzieje.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz♥♥ kocham to opowiadanie♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzie Chloe ??? Może w następnym się dowiem, tylko szybko dodaj. Życzę weny :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowity *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. NIE NIE NIE, JUSTIN MA BYC Z CHLOE A NIE PIEPRZYC SIE Z LEXIE HALO!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Suuuper rozdział <333 I piękny szablon *-*

    Zapraszam do siebie:
    http://this-girl-is-a-problem-jbff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń